Riders on the Bikes

The Band of Endless Noise
Post Post Records 2005

  1. on the broomstick
  2. artificial silence
  3. union of those driving slow
  4. that`s how I lost my drumset [mp3]
  5. you can hide (remix)
  6. why is it (made of glass)?
  7. walking backwards
  8. the ocean is in a drum
  9. riders on the bikes [mp3]
  10. sammy
  11. riders on the water
  12. you can hide behind the trees
Riders on the Bikes

O płycie

Riders on the Bikes to druga płyta zespołu The Band Of Endless Noise. Brzmienie jest tym razem jednocześnie bardziej rockowe, elektroniczne i folkowe, a większość utworów posiada tekst. Poza tym jest nas teraz o dwóch więcej w rodzinie. Oto refleksje na temat co ważniejszych utworów.

Artificial Silence

Wbrew intencji autora powstał pierwszy w historii zespołu utwór utrzymany w rytmie reggae. We wstępie zagraliśmy na prawie wszystkich instrumentach jakie mieliśmy na jachcie. Często zdarza się, że AS fajnie buja podczas koncertów. Prawie tak fajnie jak głowa Mietka Szcześniaka. Sprawia to, że przyszłości zamierzamy nagrać całą płytę reggae, żeby bujała jak sto głów Mietka Szcześniaka. Utwór zbyt chyba długi do radia...

That’s How I Lost My Drumset

Downtempo folk na 3/4. Prawdziwa historia Sylwestra Korala, naszego perkusisty. Szczególnie polecam uderzenia w gong maczany w umywalce (opowiedzialny: Tomek Gadomski) oraz space-folkowy finał z gitarą i syntezatorem w rolach głównych (odpowiedzialni: Adam Sanocki i Adam Busuleanu).

Union Of Those Driving Slow

Była to początkowo bardzo powolna piosenka w stylu Codeine. Z oryginału ostały się tytuł i melodia. Dobre i to. Jak starczy sił nagramy kiedyś całą wolną płytę w stylu Codeine. Póki co, mamy miły utwór rock n’rollowy. Do radia w sam raz i nogą przytupnąć się da.

The Ocean Is In A Drum

Nic dodać, nic ująć. Zagrane na ocean-drumie.

Riders On The Bikes

Utwór bez tekstu, choć nie bez ludzkiego głosu. Akustyczny drum and bass z Fenderem Rhodesem i zakończeniem stylizowanym na orientalne, choć w zachodniej skali, z czego wprost wynika, że Nusratowi póki co nie podskoczymy. Tak czy owak jest to ulubiony utwór naszego gitarzysty basowego, Tomasza Brzozowskiego.

Walking Backwards

Najbardziej rockowy numer na płycie. W końcówce zawsze tarzamy się po scenie, rozstrajamy pianino i rwiemy struny. Really.

Why Is It?

Istnieją dwie wersje tego utworu. Na płycie prezentujemy łagodniejszą. Mamy jeszcze w sejfie bardziej taneczną. Piosenka przedstawia w zwięzłej formie przemyślenia pewnego zwariowanego astronauty (z dala od domu). ZMORA teamu realizatorskiego Marcin Dymiter-Cezary Joczyn. Marcin chciał podobno oddać nam z tej okazji tytuł jednego ze swoich utworów, byśmy mogli nazwać nasz bardziej adekwatnie. Nie zgodziliśmy się, choć tytuł ten nie kłóciłby się z lekko gotyckim klimatem pierwszej części.

You Can Hide

Łagodna piosnka na zakończenie, o tym, że NOISE jest wszędzie. Instrument, który można usłyszeć w kodzie to nie cymbałki a dzwoneczki. Wiemy to od zawodowców. Mój ulubiony fragment na płycie to wieńczący utwór dialog rzeczonych dzwoneczków (niem. Glockenspiel) i gitary basowej.

Andrzej Widota

Recenzje

Band of Endless Noise to już inny zespół, niż trzy lata temu. Dokooptowanie do składu dwóch nowych muzyków sprawiło, że jego brzmienie stało się gęstsze . Mniej jest odwołań do ambientu, czy minima music, aranżacje nabrały rozmachu. Elementy indoeuropejskiego folkloru, decydujące o kolorycie debiutu są wciąż obecne dzięki wykorzystaniu instrumentów etnicznych. Jednak odnosi się wrażenie, że zeszły one na dalszy plan, ustępując pola brzmieniu gitar. To ono przesądza o muzycznym kształcie całości. Nadaje mu zdecydowanie rockowego nerwu; czasem psychodelicznego, podkreślonego partiami pianina Rhodesa i odrobiną elektroniki, to znów o charakterze piosenkowym - lecz zawsze dalekim od banału. Bardzo dobra płyta, choc przyzwyczajeni do formuły poprzedniczki mogą poczuć się nieco zawiedzeni.

Grzegorz Paraska, Aktivist

Rock ma Pink Floydów, a post rock – Band Of Endless Noise. Wraz z poszerzeniem składu avantpopowym kompozycjom zespołu z Raciborza zaczęło być bliżej do maximal niż minimal music. Poza standardowym instrumentarium punkowej kapeli, BOEN na Riders On The Bikes wykorzystuje instrumenty etniczne. To lepsze niż przejażdżka na rowerze.

Hubert Musiał, Newsweek