Siekiera, nowe nawrócenie
Zdumiewające i fantastyczne jest jak zespół, który zagrał kilka koncertów, istniał niecały rok doczekał się wydawnictwa wyczekiwanego niczym kolejna odsłona gwiazdy ostatniej dekady… A żeby było śmieszniej są to bardzo amatorskie i słabej, jakości nagrania, które czekały na publikację niemal ćwierć wieku. Legenda Siekiery wreszcie natrafiła na swój czas i płyta ujrzała światło dzienne. Miało na to wpływ wiele czynników. Tomasz Budzyński, który przez początkowe lata swojego nawrócenia totalnie odcinał się od tamtego okresu wreszcie nabrał do tego właściwego luzu (widać praktyka duchowa działa ;))) No i tacy jak ja, punkowcy po 30-stce i 40-stce wracają do swoich korzeni, być może za sprawą pierwszego kryzysu wieku średniego ;))). Aby było ciekawiej okładkę płyty zaprojektował topowy i niesamowicie modny obecnie W. Sasnal. Swoją droga może jest to syndrom pewnego powrotu do czasów niezwykle ideowych i zespołów, które coś wnosiły swoim graniem. Nie chce przez to powiedzieć, że obecnie w Polsce nie ma takich grup. Są i na pewno jest im o wiele trudniej pokazać się w takim morzu różnorodności, które zalewa nas z każdej strony. Tym bardziej, że ż nadal przez lata separacji w poszukiwaniu czegoś interesującego wzrokiem sięgamy daleko, omijając nasze podwórko. I tak pewnie dzisiaj Siekiera w rozumieniu dosłownym i w przenośni nie zostałaby u nas zauważona. Jeszcze jedna impresja. Wsłuchując się w ten materiał strasznie mocne skojarzenia zarówno od strony tekstowej, muzycznej jak i artystycznej pojawiły się w stosunku do projektu Budzy i Trupia Czaszka. Ale tu pewnie Ameryki nie odkryłem..;))), 2/10/2008 02:06:00 PM Komentarze (0)


